Langoszami zajadalam się jak mieszkałam na Warszawskiej Ochocie. Na bazarku banacha jest budka :) Te zrobione z przepisu bardzo tamte kupnem przypominają :) tyle, że nie wiem jak ta kobieta z budki to robi, że takie cieniutkie jej wychodzą. Mi się ciasto rwało jak próbowałam podobnie.
Faktycznie ciasto strasznie lepi się do rąk i nawet mąka niewiele pomaga. Lepszym patentem jest posmarowanie dłoni olejem :)
Możliwe, że jedna z moich papryk nie była dojrzała mimo iż miała czerwony kolor... Teraz sobie przypomnialam, że jak obieralam papryki to jedna miała podejrzanie maleńkie pesteczki. Szkoda, że jej nie spróbowałam. Teraz już nie dojdę. Możliwe, że to przez nią u mnie lazagne wyszła tak paskudna :(
Sporo lazani już robiłam i po raz pierwszy klapa :( Zrobiłam dokładnie wg przepisu z jednym wyjątkiem: nie miałam świeżego rozmarynu, więc użyłam torebkowego. Nie wiem. Może dałam trochę za dużo? Moim zdaniem rozmaryn tu zupełnie nie pasuje. Nie da się tego jeść :( Zupełnie nie w moim i męża guście. Bardzo dziwny posmak wyszedł. Coś nie zagrało w tym zestawieniu :(