Nie bardzo rozumiem na jakiej zasadzie nadałeś nazwę "bigos" :P "Bigos – tradycyjna dla kuchni polskiej i litewskiej potrawa z kapusty i mięsa" Mięso się wycina of course, ale nadal mamy kapustę. Tu jej jakoś nie widzę... Już lepiej pasuje ratatouille, albo po prostu leczo.
Po ostatnich perypetiach z tą potrawą postanowiłam dopisać, że jeśli po spróbowaniu czuć mąkę to oznacza, że trzeba jeszcze długo piec.
Więc nie radzę wyrzucać i mówić "fuj", tylko pac do piekarnika na dobre 20 minut.
Mi dopiero za którymś z kolei razem wyszło to właśnie takie dziwne i wtedy ratowałam... jajkiem. Było ok, no ale przecie miało być wegańskie, więc jak następnym razem znowu wyszło dziwne to postanowiłam dłużej piec. I teraz jest ok. Wszystko chyba zależy od tego ile się mąki nasypie, jak za mało to wychodzi takie bagno surowe :P
Mam stary piekarnik, który pamięta jeszcze czasy PRL-u (tego nawet ja nie pamiętam :P), a tofu robione tym sposobem zawsze jest gotowe po max 15 min, więc radzę podejść do czasu podanego w przepisie z dystansem i nie zostawiać żarełka samopas, bo zastaniecie tofu-węgielki ;)
Za pierwszym razem prawie mnie to spotkało, na szczęście lubię lekko przypalone ^^
Byłam taka rozentuzjazmowana tym przepisem, robiłam ciasto z uśmiechem na ustach, ale nie wyszło - nie wyrosło ;((( A było dobre, raz zjadłam dwa kawałki, rozbolał mnie brzuch, następnego dnia zjadłam znowu dwa kawałki i rozbolał mnie brzuch, resztę wyrzuciłam :P Cóż, za jakiś czas zrobię drugie podejście, bo nie dam za wygraną. Tylko trochę mi przykro, że umiem popsuć nawet ciasto, które cyt "każdemu wychodzi" :D
W sumie trzymałam się przepisu, tylko zamiast sody dałam proszek do pieczenia, bo sody nie było w markecie. Myślicie, że to może być wina tego proszku?
Nie nastawiam się negatywnie ;) Po prostu jeśli chodzi o surowe warzywa to mam ograniczone możliwości, bo właśnie np kalafiora czy brokułów raczej nie zjem.
Ten przepis to moje pierwsze spotkanie z bakłażanem, od pewnego czasu często je sobie piekę i się nimi zajadam, tylko że jest jedno "ale".
Nigdy nie udało mi się kupić bakłażana, którego skórka po upieczeniu jest jadalna, zawsze muszę go obierać :/
A ona tak ładnie wygląda, ehhh...