Słuchajcie zrobiłam z mleka sojowego z Biedry. Z 800 ml, dałam 4 łyżeczki agaru i pomyślałam, że skoro mleko sojowe jest słodkie to nie będę dodawać cukru. No i wyszła katastrofa :( Mleczko ścięło się prawie na kamień (chrupało w zębach) i było TOTALNIE bez smaku.. Porażka :( Powinnam była dodać cukier i mniej agaru?
Zrobiłam :) Wyszło rewelacyjne!! Uważam, że nie ma różnicy między tym mleczkiem a kupnym firmy ciut gorszej niż Wedel :) Jednak następnym razem zrobię z mleka sojowego z Biedry. A powiedzcie- czy Wam też mimo kilkugodzinnego chłodzenia odrobinkę podchodziło wodą? I powiem jedno- nie ma opocji, żeby obtoczyć je ze wszystkich stron w czekoladzie ;P
Dziś zrobiłam, ale w formie ciasta. Masa była konsystencji cementu więc w połowie mieszania mikser odmówił współpracy ;) Ciasto piekło się ponad godzinę ale wyszło przepyszne !! Domieszałam kawałki gorzkiej czekolady do masy i po ostudzeniu przełożyłam dżemem truskawkowym. Pycha !!
Brawa dla Ali. Właśnie tknięta przeczuciem (i komentarzem) poszłam do kuchni i okazało się, że mleko było słodzone :] No cóż.. Ale sosik i tak smaczny ;-)
Spróbowałam. Majonez przygotował mi mój TŻ, po raz pierwszy robił coś tak skomplikowanego w kuchni i dodatkowo wegańskiego więc ciężkie zadanie dla niego ;-) Zrobione według przepisu wyszło... dziwnie. Majonez mimo braku cukru smakuje raczej jak bita śmietana.. Jest wyraźnie słodkawy. No ale tosty z wędlinką sojową i tymże sosikiem są wyborne :-)