to pytanie nie do mnie, ale to zależy od wielkości i grubości kotlecików ;) polecam przeczytanie wszystkich komentarzy pod tym przepisem. przydają się. smacznego :)
robię podobnie, ale: pasta curry żółta musi być (po troszeczku dodawać nalezy bo pierwszą wersję wywaliłam z uwagi na wypalenie kubków smakowych, wszyscy wzgardzili, ekhm dodałam całą saszetkę ;p), papryczka chili lub pieprz cayenne (chociaż troszkę); nigdy pomidor przed ziemniakiem bo kwaśne utrudnia ugotowanie się ziemniakom na miękko. obowiązkowo coś białkowego- ostatnio u mnie groszek lub fasolka w kawałkach. takie curry to super patent na wykorzystanie reszty warzyw (ziemniaki, kalafior, fasolka, marchewka,...) z dnia poprzedniego. jak brakuje mi mleka koko to mielę wiórki, zalewam dobrze ciepłą wodą, blenduję i wlewam do curry, no i jak daje pomidora to chociaż odrobine słodzę :) nie wiem czy się na coś przydałam. curry uwielbiam i jem kolejną wersję drugi tydzień z rzędu :D smacznego
dodałam rozdrobnione nori i teraz naprawdę zalatuje rybą ;p tylko trzeba uważać z koncentratem. jak się chlapnie go za dużo to wychodzi bardziej kwaskowe i go po prostu czuć.
dobrze patelnię wcześniej porządnie rozgrzać. ja mam nierdzewkę to najpierw raz podgrzewam. wyłączam, drugi raz podgrzewam i wlewam na rozgrzaną patelnie z olejem ciasto. potem dodaję oleju co któryś naleśnik w zależności jak wypadają bieżące obserwacje :)) Aneta nie poddawaj się :) naleśniki są tego warte