Moje modyfikacje miały głównie na celu "zbicie" kaloryczności ciasta i ograniczenie w nim mąki (no mam awersję do mąki jak nic, taka moja uroda...). Miałam tylko pięć jabłek, więc dorzuciłam dwie gruszki ;)
Składniki: 450g utartych jabłek (jedno utarłam na drobniutkich oczkach, żeby było więcej soku), 200g utartych gruszek, szklanka (55g) otrębów pszennych, szklanka (130g) kaszy manny, pół szklanki (70g) mąki, 100g trzcinowego nierafinowanego cukru, łyżeczka proszku do pieczenia, łyżka oleju ryżowego (15ml), łyżka syropu klonowego (15ml), mielone goździki, cynamon.
Ubzdurało mi się, że owoców też mają być trzy warstwy, stąd te gruszki... Utarte jabłka posypałam 15g (czubata łyżka) cukru i mielonymi goździkami (miałam malusio cynamonu, goździki też fajnie pasują, nie należy jednak z nimi przesadzić), utarte gruszki 5g (niecała płaska łyżka) cukru i cynamonem. Suche składniki (otręby, kaszę, mąkę, cukier [pół szklanki - 80g], proszek do pieczenia) wymieszałam i podzieliłam na trzy części. Do tortownicy posmarowanej odrobiną oleju wkłożyłam: pierwszą część "proszku", połowę jabłek, drugą część "proszku", drugą połowę jabłek (z trzeciej części proszku odsypałam trzy czubate łyżki, dodałam łyżkę oleju i syrop klonowy, powstała piękna kruszonka), trzecią część "proszku", gruszki, kruszonkę. Piekłam 50 minut w 180 stopniach. Przed rozpięciem tortownicy przejechałam profilaktycznie nożem wokół ciasta. Wyszło pysznie. Dołączam foto. Pokroiłam na 12 części, z których każda dostarcza 142 kcal. Kaloryczność można jeszcze zbić wymieniając te pół szklanki mąki na otręby i olej na syrop klonowy (lub na wodę, albo po prostu go pominąć, bo syrop klonowy jest kleisty i kruszonka i tak wyjdzie).
Wyszło dość słodkie mimo, że dodałam połowę cukru (pół szklanki), więc myślę, że ilość cukru też można jeszcze trochę zmniejszyć.
Zrobiłam :) Zamiast daktyli były rodzynki, część kaszy manna zastąpiłam otrębami. Musiałam je chwilkę podpiec, bo lodówka im nie wystarczyła. Wyszły pycha!
Zrobiłam :) Wyszły dobre. Mąkę zastąpiłam otrębami pszennymi, zmniejszyłam o połowę ilość oleju i dałam ryżowy, płatków sojowych nie miałam, więc dodałam w zamian więcej owsianych, dolałam 2 łyżki syropu klonowego, nie udało się tego rozwałkować (pewnie z braku mąki, ale lepiłam placuszki i wyłożyłam na blaszkę. Wyszły mniami :)