ja zrobiłam masę z połowy składników, a na patelnię wrzuciłam "połowę połowy", bo więcej by się nie zmieściło. wyszła z tego tofucznica o nieco innym smaku niż zwykle, a nie omlet - zabrakło czegoś do sklejenia, płatki drożdżowe niestety nie dały rady. Do drugiej połowy dodałam po łyżce maki kukurydzianej i pszennej, i 2 łyżki mleka soj. (tak było w jakimś innym omlecie wegańskim, który wyguglałam). Co prawda prawie się nie rozwalił, ale za to smak mnie nie powalił :P