Rewelacja! Opijam się tym od kilku dni i właśnie pomyślałam, że wypadałoby wrzucić przepis na puszkę, ale jednak ktoś wcześniej już na to wpadł. W takim razie dodam tylko, że dla zwiększenia walorów odżywczych dodaję trochę zmielonego siemienia lnianego, a żeby było bardziej sycące, czasem płatki owsiane.
Zrobiłam z mleczkiem kokosowym i sporą ilością wiórków, a mimo tego w smaku zbytnio kokosowe nie było, usłyszałam nawet, że smakuje jak piernik O_o (to pewnie z powodu cynamonu, który akurat był wyraźnie wyczuwalny). Następnego dnia natomiast ciasto jest już kompletnie bez smaku - podratowałam je polewą czekoladową, żeby w ogóle dało się zjeść. Rozczarowanie.
konsystencja ciasta (i chyba moje umiejętności) pozwoliły mi tylko na usmażenie kilku małych placków zamiast jednego wielkiego, za to smakowo jak najbardziej na plus. Jeszcze starta pietruszka by mi tutaj pasowała, ale to już na przyszłość.
Kiedy margaryna zaczęła się topić, ani odrobinę nie przypominając klasycznej kruszonki - zwątpiłam. O dziwo, wyszło jadalne, ba, nawet bardzo smaczne ciasto.
Nigdy wcześniej nie jadłam hummusu i nie wiem, jak powinien smakować, ale temu co sama zrobiłam mówię stanowcze nie. Tahini dodałam zdecydowanie mniej niż w przepisie, a mimo tego wyszło gorzkie i niedobre. Nigdy więcej.
W tym przypadku zamiast jajka dobrze sprawdza się mąka kukurydziana + woda. W odróżnieniu od banana, nie wpływa na smak racuchów (tzn. nie wiem, czy banan akurat w tym przypadku by wpłynął, ale zwykle gdy zastępuję jajka bananem, jego posmak jest odczuwalny, powoli zaczynam mieć tego dosyć ;))
Wracam do tego przepisu po paru miesiącach: jeśli zamiast kakao, tłuszczu i cukru wziąć roztopioną na parze tabliczkę gorzkiej czekolady, to ciastka i mogą być wegańskie, i w dodatku nie ma najmniejszego problemu z zastyganiem.
Co prawda na żaden kinder-bal się nie wybieram (nie wiem nawet, w charakterze kogo mogłabym się tam przemycić), ale zdjęcie zachęca do wypróbowania. Tym bardziej, że przepis jest taki łatwy.
Jesteś pewna, że czekolada Alpen Gold jest wegańska? Ostatnio w supermarkecie przejrzałam chyba wszystkie gorzkie czekolady i wszędzie były te "śladowe ilości", wydawało mi się, że Alpen Gold też to dotyczy, ale może coś źle zapamiętałam?
W smaku wyszły mi podobne do jajek faszerowanych (takie posiekane, ze szczypiorkiem i podgrzane), ale może to tylko złudzenie, bo takier cuda jadłam baardzo dawno temu ;)
Nie jest takie złe jak sugerują oceny, jednak ja wprowadziłam tutaj parę zmian: przede wszystkim, spokojnie można odpuścić sobie mikrofalę i zupkę zagotować normalnie na gazie, poza tym banana miksowałam, a kakao dosypałam chyba trochę więcej. Wyszła całkiem smaczna kolacja.
Przygotowując je drugi raz, pozwoliłam sobie lekko zmodyfikować przepis. Ze względu na awersję do babrania się w jajkach, zastąpiłam je jednym niedużym bananem. Wyszła bardzo fajna konsystencja i bananowy posmak. Do masy oczywiście garść rodzynek. Polecam.