Hej!
--> atomek <--
Ja po przelaniu do roztworu soli gorzkiej nie mieszam.
--> Iwo-na <--
Gotuję mleko dłużej, ponieważ chce mieć pewność, że szkodliwe substancje się "rozłożą". Wole nie ryzykować. Być może można krócej gotować. W automacie do mleka sojowego proces ogrzewania trwa ok 30 min. Bardziej przekonuja mnie przepisy gdzie mleko jest dłużej gotowane.
Pozdrawiam serdecznie
hej joa, trzeba bardzo dokładnie wyciskać przez gazę mleko, po dokladnym zniksowaniu, to podstawa. Dziś znowu zrobilam tofu, zmierzylam je i moja kostka ma wymiary ok 12x9x3 cm, wiec spora dosc i waga jak pisalam, ja bardzo dokladnie cedze. Moze w tym tkwi twoj problem z iloscia serka. Moje mleko dzis wykipialo rzez moja nieuwage i czesc stracilam a mimo to osiagnelam taka zadowalajaca ilosc. :) Pozdrawiam serdecznie smakoszów tofu
nieznajoma, a czy uzyłaś soli gorzkiej ( kupionej w aptece?) i czy miałaś wrzące mleko ? Mi jakos zawsze sie udawalo. Przypadek ktory opisujesz, z ta iloscia serka, kojarzy mi sie jedynie z metoda, ktora polega na ukwaszeniu mleka i zagotowaniu go, bez uzycia soli, tak jak robi sie ser ze zwyklego mleka. sprobuj ponownie.
owszem jest mąka, ale ten makowiec to "samo nadzienie" jak mawiaja niektorzy, nie jest zawijany w ciasto, w oryginalnej wersji jajecznej nie ma mąki, dlatego niektorzy mówią na niego "bez ciasta", "bez mąki" mójmakowiec jest struktura podobny do makowca mojej mamy, dlatego nazwałam go a'la makowiec bez ciasta. Ech.. tez mi problem, nazwa ..
-->gj, przecież najpierw trzeba zrobić mleko sojowe. W tym celu miksujemy soje z wodą i przecedzamy, żeby uzyskać własnie ten płyn. W trakcie powstaje okara ( to co zostanie na sicie -zmielone ziarno sojowe, ktore dokladnie odcedzamy). Czyli miksujemy soje z woda, cedzimy i to co zostanie na sicie jescze raz miksujemy z woda ( łacznie uzywamy 2 litry wody (1 litr do całych zaren soi i 1 litr do okary). Przeczytaj jeszcze raz dokladnie przepis, na pewno sobie poradzisz.
Hej, Malinko! Nie bój się tej soli, nic ci nie bedzie, ta sól powoduje ścięcie, a żeby działała "leczniczo" w sensie o którym piszesz musiałabyś ja wypić :D czyli musiałabyś wypic całą tą serwatkę, której przecież się nie je :P Bez obaw. Pozdrawiam.
Nie mam pojecia czemu tak Ci wyszło ;/ Być może zbyt wszystko odparowałaś, albo kasza była nie rozgotowana? Lub za bardzo po prostu spłaszczyłaś te kotlety i zrobił sie "naleśnik" :D? Moja masa była plastyczna. Kotlety wyszły mi miękkie ale zwarte, nierozwalające. Wczoraj wyjełam dwa z zamrazalki i dzis beda na obiad odparowane, są miękkie. Przykro mi ze ci nie wyszlo.