hm, 5 minut nie leżało ;)
zrobiłam nareszcie, a przepis miałam na oku od dawna.
stugramowa tabliczka + szklanka wiórków dały mi 6 bountybabeczek. dodałam syrop z agawy zamiast cukru (na oko - jakieś 2 łyżki) i ryżowe mleko zamiast sojowego. blendowałam wszystkie składniki kokosowej masy razem.
bałam się, że nie będą się wyjmować z foremki, ale wyszły bez problemu.
pyszne, delikatne i nie tak chemiczne w smaku jak sklepowe bounty. szybko się robi, a jeszcze szybciej zjada.
Zrobiłam wczoraj w nocy. Rzeczywiście najwięcej czasu zajęło mi odmierzanie i ważenie składników. Mus jabłkowy zmieszałam z jagodowym, więc wyszło naprawdę ciemne (mąż powiedział: po co kazałaś kupić chleb, jak upiekłaś? ;)). Ale jest totalnie pyszne, lekkie, a jednocześnie zwarte. Tego mi było trzeba na sobotnie południe przy kawie. Aha, oleju dałam trochę mniej i robiłam z mąki orkiszowej zmieszanej z owsianą. Sprawdziły się.
właśnie wcinam. prosty i fajny przepis, zrobiłam te ciacha "na boku", gotując obiad. nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zafristajlowaa i wmieszałam do masy owsianej przejrzałego banana. część żurawiny pokroiłam, część nie. wyszło mi 10 konkretnych ciastek.
no i fiasko. ciasto zbiło mi się w piękną kulkę, ale po upieczeniu uzyskałam piasek, coś w rodzaju sypkiej kruszonki. więc zamiast tarty zrobiłam sobie coś typu odwrócone crumble. ale zjadłam oczywiście ;) i nie poddaję się - będę próbować, w końcu się uda.
zrobiłam. z razowym makaronem. wcześniej używałam tylko świeżej, surowej rukoli, ale taka podsmażona jest całkiem fajną odmianą. nie jem soi, więc zamiast tofu dodałam podprażony słonecznik. wyszło szybkie i proste danie, bardzo takie lubię (mało składników, dużo smaków ;).
miałam kilka podejść do pierogów - nie warto wspominać ;)
ale trafiłam na ten przepis i postanowiłam spróbować. wykorzystałam tylko przepis na ciasto, farsz zrobiłam wegański (soczewica z marchewką i cebulą). wypróbowałam dwa razy - raz gotowałam, raz piekłam. udały się. jestem w szoku :)
robiłam ze śliwkami i z borówkami - już wielokrotnie. podobnie jak ktoś wcześniej daję wodę gazowaną zamiast napoju. mieszam mąkę pszenną z orkiszową albo z amarantusa (2,5 szklanki mąki pszennej, jedna szklanka innej). tylko raz mi nie wyszło - kiedy pochrzaniłam coś z czasem i za wcześnie wyłączyłam piekarnik. Piekłam w tortownicy - wtedy wyszło dość wysokie i puchate; i w sporej prostokątnej blaszce - wtedy wychodzi placek. Bardzo je polubiłam, bo jest łatwe, nie za słodkie, szybko się robi i składniki mam w domu zawsze.