Szarlotka jest przepyszna, wszystkożercy bardzo chwalą. :) Mam taką jedną uwagę - zamrożone ciasto z mąki pszennej ciężko się ścierało i ostatecznie porozrywałam je palcami. Ktoś jeszcze miał ten problem? Może do tego celu warto byłoby wykorzystać krupczatkę?
Bardzo inspirują mnie przepisy z pokrzywą, mleczem i tego typu "dziczyzną", ale jedno mnie interesuje: czy liście muszą być zbierane tylko od młodych roślinek, czy wiek chwastu nie ma znaczenia? Domyślam się, że młoda pokrzywa ma mniej kwasu, niż starsza, wyrośnięta. Z góry dziękuję za podpowiedź.
Wtrącę się - dodałam płatki owsiane górskie tudzież nie obrabiane termicznie (już nie pamiętam), a wyszły wyśmienite, nie miałam zastrzeżeń do ich konsystencji, a czas pieczenia nie został zmodyfikowany. :)
Wstawiłam je do piekarnika nagrzanego na 180 st., a sprawdzałam widelcem z powodu braku drewnianego patyczka pod ręką, poza tym na próbę wyjęłam po pół godzinie jedną i rozerwałam palcami (była zdecydowanie za miękka). Cóż, mimo to skuszę się jeszcze kiedyś na nie, gdyż zacny to wypiek. :)
Smak babeczek niezwykle satysfakcjonuje, niestety, pojawił się problem z czasem pieczenia - po 30 minutach były jeszcze miękkie w środku, wręcz surowe. W ostateczności siedziały w piekarniku ponad półtorej godziny! Nagrzany, ciemny i spieczony brzeg nie oddawał surowizny wnętrza. Czy to normalne?