Dzięki tej poradzie gotuję tak wszystko, kaszę, ryż, jaglanke...genialne! Nigdy sie nie przypala. Ilosc wody, jaka stosuje to około 1:2, ale czasem troszkę więcej daję, zależy od kaszy...
Prostota tego sposobu gotowania kaszy i ryżu mnie powaliła na kolana. Gotuję już tylko w ten sposób i to działa: nie zaglądać, nie mieszać, nie ruszać, a będzie dobrze. Żadnego latania i zawijania w koce, chociaż ten sposób naszych babć może będzie przydatny przy kaszach długo pęczniejących, np. przy pęczaku? Póki co, propaguję tę ideę wśród znajomych i rodziny.
Pasztet pyszny, można dać o połowę mniej masła i wtedy nie jest tłusty. Ja daję jeszcze do masy sporo ziaren słonecznika i dyni, bo lubię, jak coś chrupie.