Ja robiłam z namoczonego łupanego grochu, przepuszczonego przez tradycyjną maszynkę do mielenia. Rewelacja: smażą się błyskawicznie w głębokim oleju, nie rozpadają się, z wierzchu chrupiące, w środku mięciutkie, syn-mięsożerca był przekonany, że je mielone kotlety.