Tahini tradycyjne lub białe - domowe, najlepsze, bez goryczki, bez niepotrzebnych dodatków

Średnia ocena:  ***** [1]  | Komentarze [8]
Typ diety: wegańska
Domowe tahini jest o niebo tańsze i po prostu wspaniałe :) Białe jest delikatniejsze, nie tak aromatyczne. Robiłam już wieeele razy, wychodzi pierwsza klasa! Przy odrobinie staranności nie pojawia się też gorzki smak, na co skarżą się niektórzy. No i oczywiście tak samo jak w przypadku masła orzechowego nie dodajemy żadnego oleju - bo po kiego! Wcale nie mieli się łatwiej ani znacząco szybciej. Zysk czasowy jest minimalny, a dodatkowe puste kalorie lecą. Więc olewamy olej :)


Składniki:

sezam łuskany 300g (z niełuskanego jeszcze nie próbowałam)
- sezam powinien wypełniać pojemnik do miksowania w 1/4 do max. 3/4 wysokości

Przygotowanie:

1szy krok: prażenie - w przypadku białego tahini go pomijamy. Wsypujemy sezam na suchą patelnię i co jakiś czas mieszamy od spodu. Póki nie będzie ciepły w dotyku, grzanie może być większe. Później zmniejszamy prawie na minimum. To MEGA ważne - inaczej sezam zrobi się gorzki albo nawet się przypali! Trzeba dość często mieszać, by uprażył się jednolicie, zezłocił. Im dłużej prażony, tym głębszego i mocniejszego smaku nabierze. Jeśli zaczyna strzelać, to jesteśmy w opałach - zdejmujemy z kuchenki i szybko mieszamy, może uda się uratować.

2 krok: miksowanie. Trzeba sezam odpowiednio długo miksować. Nie mam malaksera, tylko przystawkę do ręcznego blendera i mi to zajmuje ok. 4 x 4 min. + 2 min. dla sezamu niełuskanego + ew. jeszcze kilka, żeby uzyskać rzadszą konsystencję. Przerwy są konieczne, żeby blender się nie przegrzał, a nie ze względu na tahini :) Najpierw zrobi się "mąka", później zacznie się łączyć, gęstnieć, przypominać pastę, będzie przylegała do ścianek, aż w końcu zacznie formować się w wałek - ten etap zajmuje sporo czasu. Od czasu do czasu dobrze jest zamieszać całość od dna, ale nie ma co robić tego zbyt często. Stopniowo masa będzie coraz gładsza, aż w końcu zacznie błyszczeć od powoli wydzielającego się tłuszczu. Miksując nadal zauważymy, że całość jest coraz rzadsza - zamiast formować wałek zacznie spływać do środka. Gotowe :) Przechowujemy w lodówce.

Dodatkowe wskazówki:

Generalnie chodzi o to, żeby sezam mielić wystarczająco długo. To jest właśnie cały sekret - DŁUGIE MIELENIE. Nie dodajemy żadnej wody ani oleju! Po wystarczająco długim miksowaniu olej sam się wytworzy, a cała masa będzie mniej zwięzła, lekko lejąca i ciągnąca - jak masło orzechowe :)

Awaryjnie, jeśli potrzebujemy małą ilość (np. do hummusu), można zrobić w młynku do kawy - świetnie się mieli, błyskiem. Choć to trochę ryzykowne, szczególnie jeśli przesadzimy z ilością - masa może dostać się w jakieś szczeliny. Na koniec zmiksujmy w młynku trochę wody - ostrza same się wstępnie umyją :)

Jest jeszcze jedna możliwa przyczyna gorzkiego smaku - przeterminowany sezam. Jeśli dopuścimy, żeby zawarty w nim tłuszcz zjełczał, to nie spodziewajmy się delicji ;) Dla pewności możecie spróbować jak smakuje "na surowo" - jeśli ok, to tahini też będzie w porządku.
Przepis nadesłał(a):  patrycccja,  data dodania: 2013-10-12
Przepis własny autora.

Zdjęcia do przepisu:

Tahini tradycyjne lub białe - domowe, najlepsze, bez goryczki, bez niepotrzebnych dodatków Sezam uprażony, a w miseczce nieuprażony (łuskany). Tak to powinno wyglądać - uprażony sezam może być jaśniejszy lub ciemniejszy, ale bez przypaleń. Żadnych czarnych kropek.

Komentarze:

nasse 2013-10-12
Robię dokładnie tak samo, bez dodatku oleju - przy długim miksowaniu nie jest potrzebny. Ja jednak robię z niełuskanego, dzięki czemu ma prawie dwa razy więcej wapnia :)
martina 2013-10-12
nasse, czarny sezam kupujesz na wagę? Czy paczkowany?
patrycccja 2013-10-12
Em, tak dla ustalenia uwagi: niełuskany i czarny sezam to 2 różne rzeczy :D Niełuskany jest kremowy, tylko mniej żywy kolor ma i jest ciut ciemniejszy niż łuskany :) Nasse, przy niełuskanym nie masz problemu z gorzkim smakiem? Kiedyś spotkałam się z takim twierdzeniem, choć wydaje mi się to dziwne.. Ja dopiero niełuskany sezam kupiłam i jeszcze nie przetestowałam :)
martina 2013-10-12
Ooo, jakoś zawsze myślałam, że czarny i niełukany to to samo. A gdzie kupiłaś go, patrycjo?
patrycccja 2013-10-12
Niełuskany trudno dostać, fakt. Najłatwiej jednak kupić przez sieć. Ja ostatnio kupiłam w Evergreenie. W sklepach azjatyckich też bywa - jednak łatwiej tam dostać łuskany i czarny.
Jeszcze tak dla ścisłości - sezam może być beżowy lub czarny, a podobno może mieć też inne kolory. Kolor daje mu łuska. Po obłuszczeniu zawsze jest jednak jasno-kremowy. W sprzedaży w PL dostaniesz sezam zwykły (łuskany), a z rzadka również niełuskany (ciemniejszy beżowy, taki szarawy w odcieniu) lub czarny (de facto też niełuskany, ale to już w nazwie nie jest podkreślane, bo bardziej liczą się walory estetyczne). Mi chodziło o to, żebyś szukając niełuskanego nie rozglądała się tylko za czarnym :)
nasse 2013-10-13
Patrycja, jest bardziej cierpki niż biały sezam. Tahini nie używam do słodkich potraw, tylko do hummusu, baba ghanoush, różnych dipów i sosów, więc lekka goryczka mi nie przeszkadza, a nawet wzbogaca smak ;)
Ja sezam niełuskany kupuję albo w większych marketach (na pewno w Auchanie i Leclerku), albo w sklepach ze zdrową żywnością. Nie spotkałam się nigdy z takim sezamem na wagę :)
martina 2013-10-13
sezam czarny "na wagę" (worki 1kg) można kupić przez internet w hurtowni przypraw za 15zł (w cenie białego :D + przesyłka, więc warto zamówić coś jeszcze. Sezam zwykły u mnie najtańszy na wagę jest po 14zł.
martina 2013-10-13
niestety niełuskanego nie widziałam ;/

Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej.