1 kg mąki pszennej
250 g cukru
50 g drożdży
ok. 0,5 l ciepłej wody
olejek waniliowy (ilość zależna od upodobań)
olej do głębokiego smażenia
cukier puder do posypania
Przygotowanie:
Drożdże rozpuszczamy w ciepłej wodzie. Tak powstałą miksturę wlewamy do dużej miski, łączymy z mąką oraz cukrem. Dodajemy olejek waniliowy (jeżeli planujemy nadzienie, wówczas wystarczy kilka kropli). Całość zagniatamy, dodając w razie potrzeby więcej wody (ciasto ma nie kleić się do rąk).
Zostawiamy do wyrośnięcia na ok. 20-30 min, a następnie formujemy małe pączki i smażymy obustronnie do zrumienienia w głębokim, mocno rozgrzanym tłuszczu.
Po wyjęciu studzimy, nadziewamy i posypujemy cukrem pudrem.
Dodatkowe wskazówki:
- Najlepiej smażyć nieco mniejsze od mandarynki, wtedy mamy pewność, że w środku nie będą surowe. - Nadziewać proponuję po upieczeniu, najlepiej przy użyciu 'pistoletu'.
Smażenie z konfiturami w środku - tylko dla ludzi o mocnych nerwach!
Przepis nadesłał(a):
gosiat,
data dodania: 2012-03-14 Przepis własny autora.
gosiat - nie zgodze sie z Toba, ze nadziewanie paczkow przed smazeniem i ich smazenie z konfitura jest trudne... Naprawde nic latwiejszego! Czasami przygladalam sie temu jak to robila moja mama. Po wielu, wielu latach sprobowalam sama zrobic paczki i nie mialam zadnych problemow. Nalezy mianowicie po pierwszym formowaniu kulek dac im troszke wyrosnac(ok.15 minut) - ciasto jest wtedy latwiejsze w obrobce. Rozplaszczamy kulke w dloni, nakladamy mala lyzeczke dzemu i zamykamy ten okrag ponad nadzieniem dobrze klejac brzegi i potem ostroznie kulamy w dloniach ciasto do powtornej formy kulki(niekoniecznie perfekcyjnej...). Pozostawiamy znowu na jakies 10 minut do wyrosniecia i dopiero potem smazymy. Ja sobie nie wyobrazam paczka nadzianego po smazeniu... Kiedys usmaze paczki wedlug proporcji z Twojego przepisu - brzmia calkiem zachecajaco :-)
Iwo-na - fajna alternatywa do formowania pączkow na łonie natury :P mi sie smazenie pączkow kojarzy z godzinami spedzonymi w kuchni,brudnymi talerzami,i z okropnym zapachem smazonego oleju -brr w ostatni tlusty czwartek pomyslalam ze jednak zrobie pierwsze weganskie pączki i wyszly twarde jak kamien,smierdzace drozdzami i prawie ,że nie slodkie pączki potwory :P przepis bralam z blogu gdzie korzystalam z przepisow juz bardzo dlugo i bylam pewna ze wyjda dobre a tu takie zdziwienie :P dlatego sobie daruje juz robienie paczkow pewnie na jakies 5 lat :P
Wystawilam paczki na zewnatrz do wyrosniecia, bo w sloncu bylo cieplej jak w kuchni :-) Osobiscie smaze paczki rzadko, bo za tluste, ale rodzina i sasiedzi przepadaja za nimi, a ja na szczescie nie mam problemow z ich robieniem :-)
Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej.
Ja sobie nie wyobrazam paczka nadzianego po smazeniu...
Kiedys usmaze paczki wedlug proporcji z Twojego przepisu - brzmia calkiem zachecajaco :-)
mi sie smazenie pączkow kojarzy z godzinami spedzonymi w kuchni,brudnymi talerzami,i z okropnym zapachem smazonego oleju -brr
w ostatni tlusty czwartek pomyslalam ze jednak zrobie pierwsze weganskie pączki i wyszly twarde jak kamien,smierdzace drozdzami i prawie ,że nie slodkie pączki potwory :P
przepis bralam z blogu gdzie korzystalam z przepisow juz bardzo dlugo i bylam pewna ze wyjda dobre a tu takie zdziwienie :P
dlatego sobie daruje juz robienie paczkow pewnie na jakies 5 lat :P