Ukraińskie gołąbki z surowych ziemniaków i kaszy jęczmiennej
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska To stary przepis mojego taty, pochodzący z prawdziwej Ukrainy, skąd się on wywodzi. Są to najwspanialsze gołąbki, a robię różne i często :) Składniki: duża włoska kapusta
1,5 kg kartofli 30 dkg kaszy jęczmiennej 3 cebule 3 ząbki czosnku olej do smażenia łyżka soli pieprz przyprawy wg uznania Przygotowanie:Kapustę sparzyć i rozdzielić liście, twarde końcówki odciąć :) Kartofle zetrzeć na tarce, tak jak do placków ziemniaczanych. Cebulkę z czosnkiem podsmażyć na oleju. Surowe ziemniaki wymieszać z cebulą i z surową kaszą. Tak, to nie pomyłka - wszystko ma być surowe. Wsypać łyżkę soli, pieprz i inne przyprawy wg uznania. Tak powstałą masą nadziewać liście kapusty i ciasno układać w garnku lub naczyniu żaroodpornym. Piec ponad godzinę. Zdjęcia do przepisu: Komentarze:Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |
zrobiłam, są naprawdę pyszne :)
wprowadziłam drobną zmianę, dodałam cukinię :)
oto dowód:
http://a-siedlisko.blogspot.com/2011/09/goabki-ukrainskie-wzmocnione-cukinia.html
polecam do wypróbowania.
Z jakim sosem podać? Oczywiście koperkowym (ze swierzego, z suszonego wychodzi obrzydlistwo). Na margarynce/ maśle zrobić zasmażkę, dolać rozpuszczoną kostkę warzywną, dodać cały pęczek pokrojonego koperku i według uznania łyżkę śmietany/ jogurtu, palce lizać!
dodać trochę pieczarek startych na tarce jarzynowej.
Pozdrawiam,smacznego
Mam tylko pytanko co do sosiku? Jak taki zrobić?
Sos- jakikolwiek, ja robię z pomidorów krojonych z puszki :)
Ja dla mnie tragedia. Czy to nie czasem potrawa z czasów wielkiego głodu na Ukrainie?
Nie polecam, wyszło okropne...
Musiałeś coś źle zrobić :)
Można robić ze zwykłej kapusty, włoska po prostu szybciej mięknie:) U nas się robi bez czosnku, cebula krojona w piórka, mocno podsmażona (powinna być brązowawa, zeszklonej prawie nie używamy), kaszy dodajemy tyle, żeby czasem coś na ząb trafiło, nie za dużo (można zamienić pęczakiem), moja mama dodaje odrobinę grysiku (manny), bo wtedy jest fajniejsza konsystencja. Lubię delikatnie! przyprawione kolendrą (całe ziarenka). No i musi się odpowiednio posolić, bo niedosolone są niedobre. Nie można odlewać wody z utartych ziemniaków. Warto dodać trochę oleju do farszu. Ułożone w brytfance zalać wodą, dodać Vegety lub soli - jak kto ma w zwyczaju - i kroplę oleju. Można też robić na palnikach, nie w piekarniku - też są bardzo dobre. Oczywiście najlepsze są z tartych na tarce ziemniaków, można jednak też trochę pooszukiwać jeżeli ktoś ma do starcia porcję dla ogromniastej rodziny - zdarza mi się "trzeć" ziemniaki w malakserze (nie na tarczach do rozdrabniania warzyw, tylko takim wielkim metalowym ostrzem jak do pasztetów) przy czym uważam, żeby nie przesadzić z tym tarciem... Podaje się w sosie własnym. Niektórzy podają z grzybowym. Ja wolę tę pierwszą wersję. Według mnie sosy "zabierają smak" tym gołąbkom.
Są wspaniałe!
Cała rodzina wcinała jak dzika!