Przyznam, że po spróbowaniu surowej masy kotletowej nie byłam do tego przepisu zbyt entuzjastycznie nastawiona. Była po prostu gorzka (marchew+imbir). Niemniej jednak po usmażeniu - pychota :)
Nie miałam kaszy, dodałam rozmoczonych płatków owsianych i też się wszystko ładnie skleiło. Ze 2/3 się rozpaciały lekko na patelni, ale zawsze mi się to zdarza - nawet jak robię kotlety z jajem, więc po prostu używam tych resztek jako pasty do chleba :)