Papka marchewkowa jako pierwsza zupka maluszka
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska Ten przepis to właściwie zbiór rad na temat pierwszych posiłków skompilowany na podstawie wypowiedzi z forum wegedzieciak.pl.Ok. 5-6 go miesiąca, kiedy maluch zaczyna przejawiać zainteresowanie jedzeniem dorosłych, można mu zacząć podawać zupki-papki. Alcia: "najpierw marchewka (przykładowo), potem ona z ziemniakiem, potem ziemniak z np. burakiem (ja dokładnie tak robiłam), z dynią.. Dodawałam nowe warzywa co jakieś 3 dni. Jest tego tak dużo, że i tak zajmie to sporo czasu :) (ziemniak, dynia, marchewka, pietruszka, burak, ryż, por, groszek itp itd). 3 składniki zaczęłam po jakichś 2 tygodniach. Tłuszcz można dodawać od początku, maleńką ilość." Składniki: marchewka, najlepiej eko (na początek oczywiście 1 mała, bo i tak dzieciaczek ledwo co zje)
ew. kapka oleju/oliwy Przygotowanie:Warto polecić zakup sitka z drobnymi oczkami do przygotowania pierwszych posiłków, bo na początku podaje się przecież tak znikome ilości, które nie sposób zmiksować, a warto, żeby na początku podawać świeżo przygotowywane. Drobno pokrojoną marchewkę ugotuj pod przykryciem w minimalnej ilości wody (tak, żeby była przykryta), 30 min. wystarczy. Trzeba sprawdzać, żeby woda nie wyparowała i się nic nie przypaliło. Przetrzyj marchew przez sitko lub zmiksuj (razem z wodą z gotowania, rzecz jasna) do takiej gęstości, jaką ma jogurt/ śmietana. Miksować lepiej ciepłe lub gorące, bo potem zostają grudki. Z czasem można miksować coraz mniej dokładnie, żeby konsystencja była ciekawsza i powoli przyzwyczajała dziecko do jedzenia innych pokarmów. Nie solimy oczywiście! Do pure marchewkowego warto dodać kroplę oleju/ oliwki. Tłuszcz pomaga przyswajać składniki odżywcze w warzywach zawierających karoten. Choć dziecko nie zje na początku jakieś zawrotnej ilości warto o tym pamiętać. Można kupić taką bio, specjalnie dla dzieci, niezbyt intensywną w smaku ;-) Lepiej chyba jednak dodać nie oliwę, ale jakiś olej - bardziej neutralny w smaku. Przestudzić, żeby było lekko ciepłe - temperatura pokojowa lub ciała powiedzmy. A najlepiej cieplejsze trochę, bo stygnie błyskawicznie tak mała ilość. Temperaturę można sprawdzić na przegubie ręki. No i generalnie w chłodniejszych okresach można dawać odrobinę cieplejsze rzeczy (zupki, napoje), latem chłodniejsze. Dodatkowe wskazówki:I jeszcze garść porad z forum (gł. autorstwa Alci i AniD): * Przedmiotów używanych do przygotowania jedzenia i karmienia nie trzeba wyparzać. Zbyt sterylne warunki też są bardzo złe! Zresztą dziecko prędzej czy później i tak poliże np. podłogę lub trawę lub zabawkę, która leżała na ziemi - ją też chcecie wyparzać? ;) * Ja bym zaczęła wprowadzać nowe rzeczy przed południem, będziesz miała cały dzień na obserwację, jak mały zareaguje na nie. I jest szansa, że jeśli - odpukać - czegoś nie będzie tolerował - do wieczora przejdzie i w nocy nie będzie sensacji. No i nie zaczynać eksperymentów, jak dziecko jest chore. Nikt nie ma wtedy apetytu. * Na początek można podawać nie puree, ale po kilka łyżeczek wywaru z eko marchewki - takiego rzadkiego. Potem zagęszczać go stopniowo właśnie przecieraną przez gęste plastikowe sitko marchewką, aż się dojdzie do konsystencji gęstego puree (bardziej syte). * Przygotowane jedzenie można przechowywać w lodówce i podać następnego dnia, ale wcześniej trzeba je przegotować, a później ostudzić. * Co do mleka mamy - dodawanie go do pierwszych posiłków nie jest konieczne, ale "niektóre dzieci łatwiej akceptują nowości z dodatkiem czegoś dobrze znanego, mleko matki może je zachęcić do jedzenia. Myślę, że lepiej podać na początek same warzywka, a w razie problemów pomyśleć dopiero o tej metodzie." * Natkę i inne zielone dodatki zaczęłam wprowadzać wówczas, gdy przygotowywałam takie ilości, które można było już zmiksować (nie gotowałam jej, tylko dorzucałam do gorącej jeszcze zupki i miksowałam razem). * Ja wprowadzałam nowości co 2-3 dni. Warto sobie zapisywać przez pierwsze miesiące menu i podkreślać nowości, by w razie jakiejś dolegliwości wykluczyć ostatnio wprowadzane nowe produkty i mieć możliwość porównania, czy następnym razem dolegliwości się powtórzą. Ja zapisywałam, bo potem człowiek nie jest w stanie tego zapamiętać (bo gotuje i karmi się na okrągło). * Polecam też wegedzieciakowy "Schemat żywienia niemowląt". * Dzieci, które nie siedzą jeszcze bez podparcia, można sadzać do karmienia w leżaczku tudzież foteliku-kołysce samochodowej. Zawsze można taki fotelik wyściełać jakąś pieluszką, żeby cały nie był w marchewce. * U nas przez ok. miesiąc uczyliśmy Michałka jedzenia; zazwyczaj jadł 2-3 łyżeczki i był koniec; teraz jest czas na naukę żucia, korzystania z łyżeczki, itp; jeszcze trochę czasu minie zanim takie karmienie będzie zastępować posiłek. * Staraj się być czujna - nie nakłaniaj zbytnio do jedzenia; zaczyna się kręcić - kończ posiłek. Trochę później najwyżej zacznij ponownie. Będziesz widziała kilkudniową niechęć - zawsze można zrobić przerwę na tydzień, czy dwa, nie ma pośpiechu. Warto pielęgnować takie "drobiazgi", by jedzenie było przyjemne, by malucha nie zniechęcić. Bo co z tego, że będzie można np. nakłonić go przy odrobinie "bajerowania" do zjedzenia 2x większej porcji, jak potem będziesz musiała robić to całymi miesiącami. Lepiej o to wszystko dbać i mieć spokój po miesiącu czy dwóch raz na zawsze :) Zaufaj mu. Powodzenia! :)
Przepis nadesłał(a):
pat,
data dodania: 2009-07-22 Źródło: na podstawie wątku <a href="http://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=3588">Żywienie w praktyce</a>, wegedzieciak.pl Komentarze: Mama Martyni 2014-12-13 Dobry tekst, pozdrawiam ;) Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |