puszka.pl - pysznie!

Zupka NAM BO

Inspirowana kuchnią malezyjską, a dokładniej mówiąc zupą podawaną w nieistniejącej już, niestety, warszawskiej restauracji "Zielony Świat". Nie znamy oryginalnego przepisu, ale Wojtek starał się odtworzyć TEN smak :) Charakterystyczny aromat nadają jej olej sezamowy i świeża kolendra. Chociaż zupa jest pyszna nawet bez obu tych dodatków, to dla wielbicieli oryginału są obowiązkowe :)


Rodzaj diety: wegańska

Składniki:

włoszczyzna: 4 marchewki, 1 pietruszka, mały seler, 1 por
olej do smażenia
1 czerwona papryka
spora kapusta pekińska (ok. 700-750g)
ew. kilka świeżych pomidorów lub puszka krojonych, bez skórek
ew. 1 suszony grzyb "śnieżny" / "śnieżka" (smardz tajlandzki - taki biały, karbowany, tworzący kule) [*]
opcjonalnie: kolendra (liście)

koncentrat pomidorowy wg. uznania, powiedzmy czubata łyżka
sól
pieprz, ew. pieprz ziołowy
sos sojowy
słodka papryka w proszku - sporo
odrobina chili lub ostrej papryki w proszku
opcjonalnie: olej sezamowy

makaron ryżowy

Przygotowanie:

Te proporcje są na szaloną ilość zupy, dlatego albo musicie je zmniejszyć do swoich potrzeb albo będziecie potrzebowali 4 lub 5-litrowy garnek :) My zawsze robimy duuużo, żeby było na 2 dni.

Marchewkę kroimy w krążki. Seler i pietruszkę przekrawamy na kilka kawałków, żeby móc je później wyjąć. Pora starannie myjemy. Do garnka wlewamy trochę oleju, rozgrzewamy, wrzucamy warzywa i je "podsmażamy" ok. 5 minut, żeby dały więcej aromatu i szybciej zmiękły - marchewka zmieni nieco odcień, a całość będzie pięknie pachniała. Pod koniec dorzucamy pokrojoną w kwadraciki paprykę (może być 1x1cm) oraz obrane i pokrojone pomidory (można pominąć i później dodać więcej koncentratu). Smażymy jeszcze chwilę i wlewamy wodę (do 2/3 objętości garnka). Po zagotowaniu zmniejszamy gaz.

Po 10-20 min. wyjmujemy selera, pietruszkę i pora. Grzyby namaczamy na chwilkę w wodzie (zwykłej, nie gorącej). Kiedy trochę zmiękną, odkrawamy nieduże kawałki (odrzucając "korzonki") i do zupy. Dodajemy też kapustę pekińską pokrojoną w spore, kilkucentymetrowe kwadraty. Dopełniamy wodą, żeby wszystkie warzywa były przykryte. Gotujemy 10-15 min. Jeśli dodajemy kolendrę, to dosłownie pod koniec gotowania.

Doprawiamy do smaku. Używając sosu sojowego naturalnie ograniczamy się z solą, bo sos sam w sobie jest słony :) Z olejem sezamowym też trzeba uważać - wystarczy niewiele, bo ma bardzo mocny, dominujący smak. Uwielbiam jego aromat :) ale nie można przesadzić. Chili dodajemy w zależności od upodobań - zupa może być całkiem łagodna albo ostra jak diabli ;)

Makaron ryżowy namaczamy w lekko osolonej wodzie wg. wskazań na opakowaniu. Podajemy razem z zupą.

Wskazówki i uwagi:

[*] Smardz tajlandzki można dostać w sklepach z egzotyczną żywnością (w W-wie np. w Asian House przy Poznańskiej, a na wagę w sklepiku Asia Tasty w Hali Mirowskiej) i na http://www.grzybowysklep.pl/ (choć tu chyba drożej niż kupowałam w zwykłych sklepach). Jeśli nam ich zabraknie, to nie będzie tragedii, choć maja fajną, chrupiącą konsystencję.

W oryginale zupka Nam Bo była podawana bez tych wszystkich warzyw, tylko z pomidorami, makaronem i wędliną sojową czy czymś takim, z odrobiną kolendry. My jednak bardzo lubimy wersję z warzywami i nigdy ich nie wyrzucamy :)
Nadesłał(a) patrycccja, dnia: May 10, 2009
Przepis nie został skopiowany z żadnej publikacji, papierowej ani elektronicznej.

Twoje zapiski: